Niesłusznie zamknięto go w więzieniu na 18 lat. Dzisiaj jest wrakiem człowieka

Żadna matka nie chciałaby przeżyć takiego piekła. Jej dziecko, zostało oskarżone o gwałt i zabójstwo 15-letniej Małgosi. Teresa Komenda wiedziała od razu, że jej syn jest niewinny. Nikt im nie wierzył, a dziś matka nie może poznać własnego syna…

18 lat spędził w więzieniu za przestępstwo, którego nie popełnił

Pani Teresa w szczerej rozmowie z Superwizjer wyznaje: “Był wesołym chłopakiem. Był, bo teraz jest jak wrak, a nie dziecko”. Wszystko zmieniło się w dniu, gdy sąd wydał wyrok.

Zabójstwo 31 grudnia

Nastoletnia Małgosia zginęła w czasie imprezy sylwestrowej w miejscowości pod Wrocławiem. Najpierw ją wykorzystano, a później porzucona na mrozie. Dziewczyna nie miała żadnych szans. Obciążające Tomasza były ślady DNA pozostawione na czapce sprawcy i fakt, że jedna z sąsiadek rozpoznała go na portrecie pamięciowym. Dopiero po latach okazało się, że wyniki badań mogły być niedokładne…

Miał alibi od 12 osób, ale sąd nie wierzył

Chłopak spędził w więzieniu 18 lat. To był czas ciężki nie tylko dla niego, ale przede wszystkim dla mamy, która cały czas wierzyła w jego niewinność. Dopiero po prawie 20 latach ktoś zorientował się, że mogło dojść do błędu… Matka w rozmowie z Superwizjerem ze łzami w oczach mówiła:

To był po prostu jeden wielki dramat, płacz z dwóch stron. Powiedział, że nie zna tej dziewczyny i nigdy by czegoś takiego nie zrobił. Był bardzo delikatny w stosunku do koleżanek, nigdy żadnej nie ubliżył. Był wesołym chłopakiem. Był, bo teraz to wrak, a nie dziecko

Skazany za coś, czego nie zrobił

Tomasz przyznał się jedynie do tego, że w miejscowości, w której doszło do okropnej zbrodni, odbył stosunek seksualny z nieznajomą kobietą. Nie była to jednak Małgorzata. Młody mężczyzna nie umiał zrozumieć, że ktoś posądza go o coś, czego nigdy nie zrobił. Jego mama nie wątpiła w to, że jest niewinny, Wierzyła w jego słowa i pojawiała się na każdej wizycie w więzieniu.

Tomek był załamany, miał próby samobójcze. Dostałam od niego list, w którym się ze mną żegna. Więc przybiegłam tu z powrotem i krzyknęłam, że jeżeli coś sobie zrobi, to niech pamięta, że rodzina nie straci jednej osoby tylko dwie, że ja pójdę za nim. Będą dwie trumny stały, a nie jedna…

Przyznanie się do błędu

Aż niewiarygodne, że dopiero po 18 latach prokuraturze udało się ustalić, że Tomasza nawet nie było w tym miejscu, w którym doszło do okropnej zbrodni. Dopiero teraz są w stanie uznać, że mężczyzna jest niewinny. I dopiero dziś okazało się, że do niektórych zeznań Tomasz był zmuszany siłą przez policjantów, którzy prawie 20 lat temu go przesłuchiwali.

Cały czas trwają ustalenia prokuratury i śledczy próbują dowiedzieć się, jak mogło dojść do tak okropnej pomyłki. Zniszczono życie nie tylko Tomaszowi, ale i jego rodzinie. Bardzo możliwe, że materiały zostały zmanipulowane. Do Sądu trafił wniosek o wznowienie postępowania w sprawie Tomasza Komendy.

Fotografie: youtube.com