Potrącił Ewę, a jej ciało w pośpiechu zepchnął do rowu. Zamiast pomóc, odjechał

12 października do Janowa pod Kutnem w województwie łódzkim przyjechała Ewa. Nic nie wskazywało na to, że to właśnie tam spędzi ostatnie chwile życia. Była godzina 19.00 kiedy przechadzała się przy prawej krawędzi drogi wojewódzkiej nr 583, którą musiała przejść zaledwie 80 metrów, po czym miała skręcić w prawo, gdzie mieszkała jej schorowana ciocia. Ciocia, do której tego dnia nie doszła, a wszystko za sprawą nieszczęśliwego wypadku.

Śmiertelny wypadek

Ewa była mniej więcej w połowie asfaltowego odcinka drogi, kiedy potrącił ją kierowca jasnego volkswagena caddy – tak przynajmniej wynika z ustaleń śledczych.

Wszystko wskazuje na to, że uderzył prawą częścią maski – mówi Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury

Uderzenie było na tyle mocne, że z pojazdu odpadł czarna, plastikowa maskownica halogenu, szkło i lusterko od strony kierowcy, które po upadku na ziemię dosłownie rozleciało się na kawałki. Na drodze został również jeden z butów Ewy, jej dowód osobisty, czapka, telefon komórkowy i karta płatnicza. 

Potrącił Ewę, a jej ciało w pośpiechu zepchnął do rowu. Zamiast pomóc, odjechał
UdostępnijTVN24 Łódź

Tragiczny los kobiety

Z ustaleń wynika, że kobieta odwróciła się w ostatniej chwili, kiedy usłyszała nadjeżdżające auto. Na jakąkolwiek reakcję było już jednak za późno. Kiedy po uderzeniu wpadła na maskę pojazdu, doszło do rozległego uszkodzenia czaszki i mózgu.

Z ustaleń posekcyjnych wynika, że poszkodowana została najpierw uderzona w boczną część prawej nogi – dodaje prokurator

Ewa zmarła na miejscu, a sprawca wypadku zbiegł. 

Potrącił Ewę, a jej ciało w pośpiechu zepchnął do rowu. Zamiast pomóc, odjechał
UdostępnijTVN24 Łódź

Co na to ciocia Ewy, Maria, która czekała na swoją krewną?

Byłyśmy bardzo blisko. Czasami nie zapowiadała się, tylko po prostu przyjeżdżała. Tak chyba było i tym razem. Pomagała mi, zakupy przywoziła. Dobre dziecko – opowiada

Ciocia nie podejrzewała więc najgorszego. Wszystko jednak do czasu. Dopiero przed godziną 22 ktoś się zatrzymał, kiedy zauważył kobietę z zakrwawioną głową. Chwilę później na miejscu zjawiła się policja.

Kierowca miał kilka minut, aby zatrzeć ślady z miejsca tragedii

Tragiczny w skutkach wypadek miał miejsce tuż obok parterowego domu, w którym przebywała kobieta. I choć nie widziała całego zdarzenia, przyznała prokuraturze, że słyszała “dziwny, głuchy dźwięk”. Była jednak przekonana, że ktoś znów uderzył w dzikie zwierzę, dlatego nawet nie podchodziła do okna. Dziś już wiadomo, że gdyby jednak podeszła, byłaby prawdopodobnie świadkiem zacierania śladów przez sprawcę wypadku, co mogłoby znacznie ułatwić śledztwo.

Rekonstrukcja tego, co wydarzyło się na drodze, wskazuje, że 35-latka po wypadku najprawdopodobniej została ukryta w rowie – mówi nam Piotr Helman, prokurator rejonowy w Kutnie

Sprawca nie miał jednak na to zbyt dużo czasu, bo prawdopodobnie zauważył światła nadjeżdżającego z oddali pojazdu. Śledczy podejrzewają, że się przeraził, wsiadł do swojego samochodu i ruszył w dalszą drogę.

Do tragicznego w skutkach wypadku doszło w tym miejscu

Potrącił Ewę, a jej ciało w pośpiechu zepchnął do rowu. Zamiast pomóc, odjechał
UdostępnijTVN24 Łódź

Materiał z kamery

Około 360 metrów od miejsca wypadku znajduje się przejazd kolejowy. To, co działo się w jego pobliżu, zarejestrowała zainstalowana w pobliżu kamera. Niestety, pora o jakiej doszło do wypadku i słaba jakość filmu przyczyniły się do tego, że odczytanie tablic rejestracyjnych przejeżdżającego tam pojazdu sprawcy jest niemożliwe. Z nagrania można natomiast wywnioskować, że volkswagen przejeżdża przez przejazd z dużą prędkością, jakby się gdzieś śpieszył. Brak blasku z prawej strony auta oznacza prawdopodobnie, że prawy reflektor został uszkodzony w wyniku wypadku.

Zdjęcie z nagrania, na którym widać przejeżdżającego volkswagena, publikujemy poniżej

Potrącił Ewę, a jej ciało w pośpiechu zepchnął do rowu. Zamiast pomóc, odjechał
UdostępnijTVN24

Ślad o kierowcy zaginął

Przez kolejne tygodnie policja robiła wszystko, aby namierzyć kierowcę volkswagena. W tym celu analizowała wszystkie drogi i kamery, które mogły zarejestrować uciekającego przestępcę.  Bez skutku. Pojazd jakby rozpłynął się w powietrzu.

Na żadnych innych nagraniach nie widać już prawdopodobnego sprawcy – informuje prokurator

Prokuratura nie miała najmniejszych wątpliwości, co do poszukiwanego modelu pojazdu. Chodziło o białego volkswagena, co dało się oszacować po oderwanych, oznaczonych przez producenta elementach. Elementach, które mówiły jednak zbyt mało, aby dotrzeć do kierowcy, który śmiertelnie potrącił Ewę.

Pojawiła się nadzieja

Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia wydawało się, że śledczy w końcu dotarli do sprawcy, którego wstępnie wytypowali. Ostatecznie ich ustalenia okazały się jednak błędne i trzeba było wrócić do punktu wyjścia. Prokuratura podkreśla jednak, że nie składa broni, choć sprawa z każdym dniem robi się coraz trudniejsza, dlatego prosi o pomoc.

Wszystkie osoby, które mogą pomóc w zatrzymaniu kierowcy lub mieć jakiekolwiek informacje na jego temat, proszone są o kontakt z prokuraturą w Kutnie (24 253 39 36) albo z tamtejszą policją ( 24 253 22 00)

Potrącił Ewę, a jej ciało w pośpiechu zepchnął do rowu. Zamiast pomóc, odjechał
UdostępnijTVN24 Łódź

Kara dla sprawcy wypadku

Za spowodowanie śmiertelnego wypadku, zatarcie śladów i ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi kierowcy do 12 lat pozbawienia wolności.

Pytanie tylko, czy kiedykolwiek zostanie zatrzymany i odpowie za śmierć kobiety. A może sam przyzna się do winy…

*Zdjęcie główne ma charakter poglądowy

Źródło: tvn24.pl | Fotografie: TVN24 Łódź