Chory chciał zrealizować receptę. Farmaceutka odmówiła mu, mówiąc, że jest ona… za szeroka

Podobno Polska to kraj absurdów, o czym wielokrotnie mogliśmy się przekonać na własnej skórze. Długie kolejki u lekarza, dziwne uchwały czy wszechobecna niesprawiedliwość. Oczywiście nasz kraj ma także masę zalet, ale czasem zdarzy się coś takiego, że człowiekowi ręce opadają.

Tak było i tym razem, gdy farmaceutka z lubelskiej apteki odmówiła przyjęcia recepty pacjentowi z wysoką gorączką.

Chory chciał zrealizować receptę. Farmaceutka odmówiła mu, mówiąc, że jest ona… za szerokaUdostępnij

Co się tak naprawdę stało?

Wedle tego, co rozporządził niedawno Minister Zdrowia, recepty są węższe o… 3 milimetry, a co za tym idzie, jeśli apteka przyjęłaby receptę odpowiadającą starym wymiarom, naraziłaby placówkę na straty finansowe. Tak, wiemy jak to brzmi, ale chyba nic z tym nie zrobimy i musimy poddać się temu, z czym czasem przychodzi nam się zmierzyć.

Jakie musiało być zdziwienie chorego pacjenta, który nie otrzymał niezbędnych leków, ponieważ miał za wąską receptę. Nowe rozporządzenie jasno mówi, że taki druk powinien mieć wymiary 200 mm na 90 mm. Prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Lublinie, Tomasz Barszcz, tłumaczy, że farmaceuta nie może przyjąć recepty, która jest węższa nawet o 3 milimetry. Gdyby do tego doszło, Narodowy Fundusz Zdrowia miałby podstawy do tego, aby cofnąć taką refundację za lek. Ludzie nie do końca to rozumieją i są zaskoczeni:

Przecież to jest niedorzeczne. Zajmują się takimi rzeczami zamiast leczyć

Brak mi słów na to… Jestem mamą chorego dziecka i może się okazać, że pójdę do apteki i nie przyjmą mi recepty? Przecież ja nie muszę tego wiedzieć…

Niech zajmą się chorymi!

To dość absurdalne, że takie detale zajmują czyjąś głowę…

Fotografie: pixabay.com, popularne.pl